Sporą niespodzianką w meczu z Wisłą Płock było pojawienie się w drużynie Zagłębia, od pierwszej minuty, Marcina Pietronia. Młody wychowanek Lechii Zielona Góra zastąpił na lewej stronie pomocy Roberta Kolendowicza, który w meczu z Arką Gdynia skręcił staw skokowy, co sprawiło, że w dniu dzisiejszym jego występ był wykluczony.
Przed meczem z Zagłębiem w drużynie z Płocka nastąpiła zmiana szkoleniowca. Dotychczasowego Josefa Csaplara zastąpił duet: Przemysław Cecherz i Mirosław Milewski. Jak się okazało, ruch ten nie wiele dał. Od pierwszych minut stroną przeważającą byli lubinianie, którzy minimalnym nakładem sił zdominowali boiskowe poczynania i nadawali ton grze.
Już na początku meczu dwukrotnie bardzo blisko zdobycia gola był Łukasz Piszczek. Za pierwszym razem piłka po jego strzale otarła się o nogi defensorów gospodarzy i tuż obok słupka wyszła na aut bramkowy. Druga próba, będącego ostatnio w świetnej dyspozycji Piszczka, sprawiła bardzo dużo kłopotów golkiperowi Wisły, jednak piłka drogi do siatki nie znalazła.
Lubinianie prowadzenie objęli w 20 minucie po kapitalnej akcji Łobodzińskiego z Chałbińskim. Ten pierwszy, w swoim stylu, pociągnął prawą stroną boiska a następnie dograł piłkę w pole karne do Chałbińskiego, który widząc lepiej ustawionego Pietronia oddał mu piłkę. Ten strzałem w długi róg pokonał bezradnego Gubca. Po stracie bramki gospodarze rzucili się do odrabiania strat, jednak animuszu starczyło im tylko na kilka minut, w trakcie których ?Nafciarze? stworzyli sobie dwie dobre okazje na zdobycie gola. Piłkę nad poprzeczką lubińskiej bramki posłał Majewski, zaś będący w sytuacji sam na sam z Vaclavikiem Peszko przegrał pojedynek z lubińskim bramkarzem.
Druga odsłona meczu nie przyniosła zmian. Nadal to podopieczni Czesława Michniewicza dyktowali warunki na boisku, a że w pełni zadowalał ich wynik 1:0, specjalnie nie kwapili się do ataków. Kiedy jednak lubinianie znajdowali się już w okolicach bramki Gubca to bramkarz gospodarzy miał sporo pracy.
Losy meczu rozstrzygnęły się w 68 minucie spotkania. Wówczas to w polu karnym Wisły faulowany był Manuel Arboleda, za co arbiter podyktował rzut karny dla lubinian. Pewnym egzekutorem okazał się Maciej Iwański, który nie dał Gubcowi szans na skuteczną interwencję.
Nie był to koniec emocji w tym meczu. W 75 minucie z boiska został wyrzucony Peszko. Gracz z Płocka uderzył Manuela Arboledę, za co został ukarany żółtym kartonikiem, a że była to jego druga żółta kartka - musiał opuścić boisko.
W końcówce spotkania gospodarze mieli okazję na zdobycie honorowej bramki. Gevorian widząc zbyt daleko wysuniętego przed własną bramkę Vaclavika, starał się go przelobować. Bramkarz Zagłębia zdołał jednak w porę wrócić do bramki i zażegnać niebezpieczeństwo a wynik do końcowego gwizdka już nie uległ zmianie. Lubinianie odnieśli cenne wyjazdowe zwycięstwo 2:0.